Wszystko zaczęło się w piwnicy. Razem z kilkoma znajomymi wysprzątaliśmy w pocie czoła starą piwnicę w mojej kamienicy, w celu zorganizowania siłowni. Zamysł wszedł w życie, jednak po kilku miesiącach zrodził się pomysł stworzenia kapeli. Po prostu dla zabawy. Sprawa wyglądała w ten sposób: ja - Olek - pogrywałem od kilku miesięcy na gitarze.
Mateusz natomiast chciał nauczyć się grać na bębnach...i tak skombinowaliśmy zdezelowaną perkusję - "polmuza", stare radio służące za wzmacniacz do gitary....i mojego J&D Brothers - gitarę elektryczną. Inspiracją dla nas była szeroko pojęta muzyka rockowa, bluesowa, rhythm & bluesowa oraz reggae. Początki były komiczne....ale cóż, każdy jakoś zaczynał. Po pewnym czasie znaleźliśmy basistę - Andrzeja. Trochę czasu minęło zanim skompletowaliśmy sprzęt nadający się do czegokolwiek. I tak upłynęło kilka miesięcy pod znakiem błądzenia i szukania, w atmosferze muzycznych poszukiwań.
Pojawiły się problemy z miejscówką - pewne okoliczności nie pozwoliły nam grać dalej w piwnicy. Tutaj przyszedł nam z pomocą Dyrektor ZSS - Mirosław Wyszyński, udostępniając nam salę do prób w szkole. Po pewnym czasie dołączył do naszego zespołu nasz kolega z klasy Paweł - grający na klawiszach. Krótko po tym pojawiła się okazja do zagrania na dniu maturzysty...tak, to była dobra zabawa. (obecnie mamy za sobą już "dwa dni maturzysty") Tak poznaliśmy perkusistę Bartosza (Zajkosia). Po raz pierwszy zaśpiewała z nami jego siostra Hiacynta.
Niedługo później do zespołu, już wtedy Drogi Ewakuacyjnej, dołączył Paweł (Broda) - gitara elektryczna. Całkiem niedawno na próbie znalazła się znajoma z Matejki - Karina. Szybko zrozumieliśmy, że może uda nam się urozmaicić naszą twórczość o jej wokal. Powstało kilka utworów z jej udziałem, więc mieliśmy dwie wokalistki. Jednak kilka losowych wydarzeń sprawiło, że w zespole zaszły zmiany. Hiacynta i Bartosz postanowili iść własną drogą w świecie muzyki i opuścili zespół. Przez kilka tygodni poszukiwaliśmy perkusisty.
Pewnego pięknego dnia pojawił się Jacek. I tyle. Po kilku próbach ten świetnie zapowiadający się perkusista został członkiem naszego zespołu. Zgraliśmy się i daliśmy kilka koncertów w nowym składzie. Później dołączyła harmonijka - Mirek....osoba o wyjątkowym poczuciu humoru J. Życie nie jest usłane różami, Jacek opuścił Drogę Ewakuacyjną. Jacek to postać bardzo pozytywna, długo będziemy wspominać koncert w Siemianowickim Centrum Kultury grany z jego udziałem. Było ciężko, znów bez bębniarza. Szczęśliwie dla nas znalazło się kilku chętnych. Odbyły się przesłuchania. Mieliśmy wątpliwości....nic jednak nie dzieje się bez powodu. W końcu na próbie pojawił się Przemek....(notabene w było to w dniu koncertu w naszym skromnym V LO ) tutaj nic nie trzeba było mówić. Po jednym kawałku wszyscy wiedzieli ze to jest to. Teraz pracujemy nad muzyką i....pracujemy nad muzyką.
""Muzyka jest energią i talentem. Talent zaś objawia się również i w tym. że się umie w niej znaleźć miejsce dla siebie. Że się odrzuci strach przed zagraniem prosto, zwyczajnie, ludzko. Że się potrafi postanowić, iż wyścigi o jakość, szybkość, technikę i układy nie mają znaczenia - znaczenie ma to, by nasze maleńkie coś, co potrafimy, było komuś potrzebne. Jak powietrze do oddychania." "
Zbigniew Hołdys